piątek, 31 marca 2017

Smutek

Jestem silną kobietą. Większość życiowych sytuacji lekko mnie tylko denerwuje. Raczej nie wpadam w histerię, nie płaczę już wieczorami do poduszki. Umiem czerpać satysfakcję z różnych rzeczy i raczej nie jestem samotna. 

Samotna tylko bywam.

Bywam samotna w piątkowy wieczór, kiedy wszystkie koleżanki mnie oleją, a z resztą nie mam ochoty gadać. Bywam samotna w domu, kiedy rodzeństwo zjeżdża się z rodzinami. Bywam samotna na weselach, kiedy nie mam o czym rozmawiać z ludźmi obok, a tańczyć nie mogę. 

Czasem ogarnia mnie smutek z powodu bywania samotną. To taka dziwna melancholia - kąciki ust opadają, westchnienia jakoś same wydobywają się z krtani... Jedyne co można wtedy zrobić to wzruszyć ramionami i wielkie życiowe tragedie skwitować słowami: "Tak bywa...". Na płacz czy histerię nie ma miejsca, siła trzyma mnie w kupie. 

Smutno jest, kiedy pomyślę o tych, na których mi zależało, a oni mają już własne rodziny. O tym, że piękne przyjaźnie się zmarnowały, a mogły być z tego kiedyś dzieci. Smutno mi, kiedy wiem, że nie ma sensu rozpaczać nad własnym charakterem, bo nie mogę go diametralnie zmienić, bo generalnie lubię siebie. Smutno mi, kiedy pomyślę, że kiedyś dostanę telefon z domu, który zmieni wszystko. Smutno mi, kiedy myślę, że nie będzie nigdy w moim życiu nic 'na zawsze' i 'do końca'.

Smutno mi, kiedy wiem, że nie wolno mi się nawet rozbeczeć jak dziecku, bo znajdzie się wtedy ktoś, kto mi zleje tyłek. Smutno mi, kiedy wiem, że każda rana tylko wzmacnia mój pancerzyk, który sobie ostatnimi czasy wyrobiłam. 

Każdy smutek składa się na moją siłę. I to jest smutne - nie okropne, nie przerażające, tylko smutne, że siła właśnie bierze się z takich smutnych momentów. 

Kleję cienie pod oczami płatkami ze złota a lwią zmarszczkę coraz mocniej ignoruję. Bo to on mi to przyniósł, razem ze wzruszeniem ramion, westchnieniami i kaczym dziubkiem, kiedy ktoś lub coś zawiedzie. 

I nie mam się jak przed nim bronić, bo to część życia. 

Bessoss,
Ania


1 komentarz:

  1. Ania, jakkolwiek to właśnie smutno i źle zabrzmi to tak jest. Siła bierze się z tych naszych małych i większych cierpień, ale ma to sens, bo wtedy bardziej docenia się małe rzeczy i małe radości. Ja w to wierze, bo sama nie mam jeszcze tej mądrości, ale już jestem na dobrej drodze do zrozumienia tego. To wszystko jest po coś i ma na celu zbudować naszą wiarę, miłość do siebie samej i ludzi, radość z każdego dnia i nadzieję, że suma tych wszystkich uczyni Cie spełnionym człowiekiem. Ściskam Cię Ania, do porannej kawy :*

    OdpowiedzUsuń