niedziela, 20 grudnia 2015

Wyszperki z sieci #3

Cześć!

Im dłużej żyję w zasmogowanym Krakowie, tym częściej marzę o rzeczach najprostszych - świeżym powietrzu, słońcu czy zapachu trawy. Wiem, że te rzeczy można mieć za darmo, ale najwidoczniej nie w tym mieście. To trochę przykre, bo uciekałam z "łona natury", by znaleźć się w lokalnej wersji Mad Maxa. W grudniowe wieczory brakuje mi rodzinnych stron bardziej niż zwykle.

W takie dni jak dziś, kiedy zima nieskażona śniegiem przytłacza mnie, internet pozwala na przeniesienie się myślami w słoneczne miejsca na ziemi. Dziś chcę opowiedzieć Wam o jednym z nich.

A więc pora na kolejną odsłonę Wyszperek!

Źródło: www.nadiavstheworld.com
Nadia jest dziewczyną z Polski, która pewnego dnia postanowiła, że nie będzie dalej walczyć ze swoimi marzeniami i po prostu je spełni - wyjedzie w podróż dookoła świata. Marzenie nie było takie proste do ziszczenia się - rok w podróży wymaga sporych środków finansowych. W tym celu dziewczyna odkładała każdy grosz z pracy na etacie, a kiedy już się z niej zwolniła, rozwiązała wszystkie umowy - na telefon, internet itp. - i wyjechała do Norwegii by kelnerować w Hard Rock Cafe. Przez dwa lata oszczędzania, w tym kilka miesięcy emigracji zarobiła ok 40 tysięcy złotych i kupiła bilet do Indii w jedną stronę.

Cała ta walka o spełnienie marzeń nie była usłana różami - wyrzeczenia, by odłożyć jak największą ilość pieniędzy na podróż, masa wątpliwości czy wszystko się uda i opuszczenie rodziny oraz przyjaciół wymagało nie lada odwagi. Ania (bo tak naprawdę ma na imię blogowa Nadia) podjęła jednak wyzwanie i wygrała. Do tej pory zdążyła odwiedzić ok 25 krajów i nie przestaje odkrywać - obecnie spaceruje po lodowcu na Nowej Zelandii.

Polecając Wam blog Ani myślę nie tylko o pięknych zdjęciach i szczegółowych opisach podróży - strona zawiera wiele cennych wskazówek dla podróżników - ale przede wszystkim o inspiracji i motywacji, jaką niesie jej historia. 
Dziewczyna była zwykłym dzieciakiem z marzeniem o zwiedzaniu świata... takich osób są miliony. 
Co pozwoliło jej to marzenie spełnić? Przede wszystkim determinacja - podejmowała konsekwentnie krok po kroku by zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy, zaplanowała podróż i trzymała się harmonogramu. Czytałam o wątpliwościach jakie miała przed samym wyjazdem - nie mogła spać, czuła wielki niepokój i stres, nie mogła uwierzyć, że to zrobi - że wyruszy w podróż dookoła świata. Dokładnie znam ten rodzaj stresu - zawsze kiedy mam śpiewać przed publicznością, jestem przerażona, że coś nie wyjdzie albo zapomnę tekstu. A kiedy już tam stoję, adrenalina chce mnie zabić, ale nie mogę nigdzie uciec, bo to właśnie TEN moment...

Warto również wspomnieć o projektach, które Nadia powzięła w ramach swojej podróży:



  • "Co sprawia, że wstajesz każdego dnia?" Ania ma na celu objechanie kuli ziemskiej (kontynenty: Azja, Australia, Nowa Zelandia i Ameryka Południowa) i przeprowadzenie rozmów z napotkanymi ludźmi na temat ich motywacji życiowych. Fajna sprawa! Odpowiedzi pojawiają się różne, lecz najbardziej uderzają te w stylu 'wyrwanie się z biedy' - uświadamia to w miarę zamożnemu Europejczykowi, że powinien cieszyć się z każdej kromki chleba z masłem, jaką rano pałaszuje na śniadanie.

  •  Taylor Swift - Ania odwiedziła 13 (ulubiona liczba artystki) europejskich miast by zagrać tam piosenki Taylor Swift, której jest wierną fanką. Filmik z tego projektu miał być prezentem urodzinowym dla piosenkarki, po drodze zorganizowany został również zlot Swifties w Polsce (tak, tak, w pięknym Krakowie), po czym autorka bloga spełniła jedno ze swych marzeń... co to było? Wpadajcie na podlinkowaną stronę projektu :) 

Bardzo polecam Wam bloga Nadii - oglądając go można się odprężyć i przenieść na drugi koniec świata, dosłownie! Jeśli komuś z Was marzy się podróżowanie, znajdziecie tam również masę przydatnych wskazówek jak się do tego przygotować.

Tyle dziś ode mnie! Życzę Wam pogodnej niedzieli, dziubaski!

Buziaki,

Ania











1 komentarz: