niedziela, 29 listopada 2015

Rok pracy na etacie - moje przemyślenia

Będąc na studiach tworzyłam sobie wizję, czym będę się zajmować, jak dorosnę. Miałam być wielką business babką w świetnie skrojonej garsonce, najlepiej różowej, pod kolor szminki. Miałam prowadzić swoją świetnie prosperującą firmę zajmującą się marketingiem lub szkoleniami. Miałam być zawsze konkretną, przechodzącą od razu do sedna twardą sztuką. Miałam... no właśnie, widzicie ten tryb niedokonany?

Dorosłość jest przewrotna. Możesz mieć pewne wyobrażenie, wizję siebie w przyszłości, wielkie plany, ale i tak wszystko to zostanie zweryfikowane. Nie chodzi o to, że nie warto walczyć o swoje marzenia. Chodzi bardziej o to, że możesz stworzyć sobie wizję siebie zupełnie niespójną z Twoimi predyspozycjami i charakterem. Wtedy pojawia się zawód i pytanie, co poszło nie tak, podczas gdy należałoby zając się tym, co dobrze Ci wychodzi, pogodzić się ze sobą i czerpać z tego nieskończone szczęście.

Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma przemyśleniami, które zyskałam po roku pracy zawodowej. Może jesteście na podobnym etapie życia lub jeszcze przed jego rozpoczęciem, czyli świeżo po studiach i dopiero zaczynacie szukać pierwszej pracy. Może pracujecie już kilka lat i możecie mnie czegoś nauczyć, dodając komentarz z własnymi wnioskami. W każdym razie, dziś posłuchacie czego nauczyłam się przez te 12 miesięcy.

Po roku pracy lekko pogłębiona lwia zmarszczka. Reszta w normie.



  • Etat to sprzedanie komuś dziesięciu godzin przez 5 dni w tygodniu. Mówię tutaj o aż 10 godzinach, bo tyle mniej więcej zajmuje mi praca razem z dojazdami. To okrutne zderzenie się z rzeczywistością po 5 latach studiowania i elastycznego grafiku zajęć. Niestety trzeba się z tym pogodzić i starać się wykorzystywać ten czas jak najlepiej - w drodze do pracy czytać, słuchać audiobooków, podcastów, czy też jeździć rowerem lub biegać, kiedy jest dobra pogoda. Ja nie należę do grona osób zaczynających swój dzień od wysiłku fizycznego, ale znam wielu ludzi, którzy czerpią wielką radość i satysfakcję mogąc pojechać do pracy rowerem czy nawet do niej pobiec. Oczywiście w tym drugim przypadku prysznic w pracy jest świetnym udogodnieniem. W pracy natomiast radzę uczyć się wszystkiego, czego się da. Nigdy nie wiesz, kiedy dana umiejętność okaże się kluczowa w późniejszym życiu zawodowym.
  • Kto rano wstaje... ten nie może balować do nocy dnia poprzedniego. Doświadczałam już kilka razy pracy po bardzo niewielkiej ilości snu i w kiepskiej kondycji ogólnej. Takiego dnia myśli się tylko o tym, by godzina siedemnasta wybiła JUŻ, a najlepiej żeby była 18, kiedy będziesz leżeć w łóżku z zasłoniętymi zasłonami w pokoju. Nic przyjemnego, zapewniam. Nie mówiąc już o reakcjach kolegów czy przełożonych w pracy na twój stan. Można narobić sobie bigosu. Jednym słowem - odpowiedzialność i zdroworozsądkowe podejście do wytrzymałości swojego organizmu. Dodam jeszcze, że na starość ciało trochę wolniej trawi alkohol i regeneruje się, nawet jeśli tylko będzie to kwestia siedzenia z lapsem na kolanach do 2 w nocy, oglądając serial czy film.
  • Pierwsza praca to wielka lekcja pokory. Myślisz sobie - 'hurra - udało mi się dostać do tej firmy, jestem najlepszy!' a później przychodzi czas na zderzenie z faktem, że właściwie nie wiesz nic o tej pracy, jedynie dostrzeżono w tobie potencjał, że szybko się nauczysz jak wykonywać swoje obowiązki. Pierwsze miesiące pracy to oczywiście ciągła nauka i właściwie okres, w którym dopiero pracodawca przekonuje się, czy podjął właściwą decyzję, a Ty - czy praca naprawdę Ci odpowiada. I nie łudź się, że ktoś ci coś da tylko ze względu na twoją zajebistość. To tak nie działa, na wszystko trzeba sobie zapracować.
  • Powoli... Nie daj sobie wmówić, że jesteś beznadziejny jeśli coś ci się nie udaje. Niektórych rzeczy należy się po prostu nauczyć, zdobyć wiedzę przez doświadczenie, które wiąże się z upływem czasu. Myślenie, że jest się do niczego naprawdę wtedy tylko szkodzi, bo można wpaść w spiralę błędów. Dlaczego dr House był tak skuteczny w leczeniu ciężkich przypadków? Bo stawiał swoje diagnozy z wielką pewnością ich słuszności i siebie, jako lekarza. Mimo, że czasem diagnoza była błędna, w większości przypadków wygrywał z chorobą. Oczywiście umiał się przyznać do błędu, ale zawsze umiał dobrze uargumentować swoją decyzję. Wy może nie macie w swojej pracy aż tak wielkiej odpowiedzialności jak ludzkie życie, ale wiecie o co chodzi - praktyka czyni mistrza!
    Bo na Mitikas (2918 m.n.p.m. Olimp) na raz się nie wchodzi.
  • Czy to jest dla Ciebie? Jeśli znów coś Ci się nie udaje w pracy, chociaż bardzo się starałeś to staraj się bardziej, albo zastanów się czy ta praca naprawdę jest dla ciebie. Czy to stanowisko przynosi Ci satysfakcję? Nie ma nic gorszego od wykonywania pracy, której nie lubisz i wewnętrznie lejesz na nią ciepłym moczem. Świat pełen jest hejterów i ludzi wiecznie niezadowolonych ze swojego życia - czy na pewno chcesz stać się jednym z nich? Z własnego doświadczenia stwierdzam, że nie ma nic złego w tym, by szukać odpowiedniego miejsca dla siebie - zarówno w życiu prywatnym jak i zawodowym, więc uruchom swoje zwoje i pomyśl, czy bilans zysków i strat, jakie ponosisz przez pracę jest dodatni, ujemny czy też zerowy?
  • Nie przejmuj się tak. Nie warto brać do siebie wszystkiego, co usłyszysz na temat swojej pracy, szczególnie jeśli mówione to jest w emocjach. Czasem kierownictwo ma zły dzień i wyżywa się na pracowniku, przypadkowo lub z premedytacją. Wiele razy doświadczyłam takiego zjawiska, może  nie w obecnej pracy, ale w przeszłości często. Szuka się potem winy w sobie, co jest zupełnie niepotrzebne, zamiast spojrzeć na sprawę chłodno i ocenić, co poszło źle i co można poprawić następnym razem i czy faktycznie było o co robić taki szum.
  • Miej dupochrony. To czysto pragmatyczna rzecz, ale uwierzcie mi - warto trzymać potwierdzenia papierowe czy elektroniczne na wykonanie jakiejś akcji lub z czyjąś decyzją. Kiedy wyniknie jakiś problem będziecie mogli bez szwanku wyjść z konfliktu. Ba! Może Wam czasem taki 'świstek' uratować skórę - nie życzę Wam takiego scenariusza, ale kiedy sprawa trafi do sądu pracy to docenicie nawyk gromadzenia potwierdzeń.
  • Miej coś poza pracą. Uwierzcie mi, bardzo łatwo wsiąknąć w życie korporacyjne. To niestety niesie za sobą też negatywne skutki jak brak życia prywatnego - tu nadgodzinki, tam pracujący weekend, a życie przepraszam bardzo gdzie? Z własnego doświadczenia wiem, że bardzo łatwo jest zamknąć się na wszystko inne poza pracą w codziennym życiu. Nie ma czasu na spotkanie z przyjaciółmi, rodziną, a co tu mówić o jakiejś pasji. Korpo-robak nie może kopać tylko w tej korpo glebie, czasem też musi popatrzeć na inne robaczki w miejscu, które nie jest biurem czy korpo stołówką. To potwierdzone naukowo, że robaczek, który popatrzy na słoneczko jest robaczkiem uśmiechniętym :)

    Osiołki to strasznie mądre zwierzątka, niestety nie uchroniło to ich od ciężkiej pracy...
  • Dbaj o siebie! Nie, nie mówię tutaj o dogadzaniu sobie słodyczami czy cotygodniowym shoppingu... Pamiętaj - wysypiaj się, uprawiaj jakiś sport, chociażby miałby to być stretching czy youtubo-joga, czytaj książki czy internety. Nie ma nic gorszego od bolących plecków i tyłeczka po siedzeniu w pracy w zgarbionej pozycji czy w ogóle zbyt długim przebywaniu w jednej, wymuszonej pozycji. Im więcej ćwiczeń fizycznych i inspiracji umysłowych, tym więcej siły do działania. Sprawdzone!


Mam nadzieje, że znajdziecie tutaj dziś coś dla siebie - dawno się nie odzywałam, ale po statystykach widzę, że jeszcze o mnie pamiętacie! Kocham Was :)

Dajcie znać, czy macie podobne odczucia w stosunku do Waszych pierwszych miesięcy w pracy. Dodajcie coś od siebie jeśli macie ochotę podzielić się doświadczeniami. Ciekawa jestem jak na moje rady zareagują osoby, które są aktywne zawodowo od dłuższego niż ja czasu... Czekam na Wasze opinie!

Buźka,

A. 



1 komentarz:

  1. Miej coś poza pracą - dokładnie! Z reguły przez pierwszy rok pracy na etacie praca jest wszystkim, ale pewnego dnia następuje takie wielkie BUM! (Im wcześniej tym lepiej) To BUM uświadamia ze sie niezależnie od starań wyniki są takie same, a życie ucieka bokiem. U mnie kiedy nastąpiło takie BUM a moze nawet i PLASK! zauważyłam ze poza praca nie mam nic i najwyższy czas to zmienić!
    Czytając ten tekst znalazłam w nim dużo siebie.

    Zapraszam do mnie
    www.krzyszkowska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń