niedziela, 14 czerwca 2015

Wymówki

Dzień dobry!

To niezręczne, jak zagajenie rozmowy z dawno niewidzianym przyjacielem. Bo co tu powiedzieć? Standardowo przywitać się i zapytać, jak się ma? Co u niego się zmieniło? A może jest zły, że nie odzywałam się tak długo?  Tłumaczyć się czy poddać rozmowę spontaniczności? Zobowiązać się do spotkania?

Takie właśnie myśli mam, pisząc to. Minął prawie rok. Właściwie to nie pamiętam, kiedy był mój ostatni post, ale zaraz to sprawdzę. Zadaje sobie pytanie, co się zdarzyło, że przestałam? Jestem leniwa, to fakt, ale to nie to. Czy praca zajmowała cały mój czas? Nie, ale zdarzało się, że po pracy nie miałam już siły i ochoty na cokolwiek. Etat tylko ustalił rytm mojego tygodnia. Mam mniej czasu, ale to absolutnie nie jest przeszkodą.

Analizując moje blogowe poczynania, to stały się one bardzo chaotyczne w 2014 roku. Było tam trochę mody, ale reszta głównie nie była związana z tym tematem. Odpuściłam zupełnie ten kierunek, nie czułam już tak wielkiej satysfakcji, jak ta, która pojawiła się, kiedy zaczęłam pisać o tym, co mi w duszy gra. Jednak w tym też się pogubiłam, tak jak wtedy w życiu.

Moja najbliższa przyjaciółka (usually pessimistic, but I love her!) kiedyś nazwała jeden z moich wpisów 'pseudoporadnikiem'. Jeśli chcecie, możecie nazwać wszystko co tu jest właśnie tym określeniem. Inna zaś koleżanka kiedyś powiedziała mi, że nie ważne jakim językiem, zestawem słów coś przekazuje, ważne, że znalazła tutaj coś dla siebie. Coś co jej pomogło w jakimś stopniu. I to jest właśnie to do czego chciałabym dążyć. Zawsze będę bardzo krytyczna wobec siebie i zawsze znajdą się rzeczy, które oleję jak ostatnia ignorantka, zamiast je udoskonalać.(Walczę z tym.) Ale czy nie chodzi o to, by finalnie coś ujrzało światło dzienne i wspomogło/rozbawiło/wzruszyło/dało do myślenia? Osobiście czerpię wielkie zadowolenie z uzewnętrzniania swoich myśli i poglądów na blogu. Wierzę, że jeśli tylko będę robić to szczerze i z pasją, ludzie będą chcieli to czytać. Może nawet ktoś akurat będzie znajdować się w podobnej sytuacji i znajdzie tutaj pocieszenie? Asia Glogaza w jednym ze swoich postów (o naukach płynących z prowadzenia własnego biznesu) stwierdziła, że najważniejsze jest zaspokajanie potrzeb. Czy to będą klienci sklepu z pidżamami czy czytelnicy bloga, nie ma znaczenia. Ważne, że prowadzi to do obopólnego zadowolenia, sytuacji win-win. Ja się 'wygadam', wy może znajdziecie coś tu dla siebie.

Jestem bardzo podekscytowana tym, że w końcu piszę ten wpis. Aż głupio się przyznać, że zbierałam się z nim już od dwóch miesięcy. Śmieszne jest, jak ten czas szybko minął.

Witam Was więc ponownie na blogu Kombinatorki! Fajnie, że mimo mojej nieobecności ktoś tutaj codziennie zaglądał. Super, że znowu się słyszymy, świetnie jest być z powrotem!

Całuje Was gorąco i do usłyszenia niebawem!




http://putlocker.tn/500-days-of-summer/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz