wtorek, 23 czerwca 2015

Gdzie jesteś?

Wszystko jest kwestią wyboru. Praca, partner, sposób życia. Uwierzcie.

Dawno temu postanowiłam postawić na swoim i układać sobie życie w Krakowie po studiach. Było to stosunkowo niedawno, ale tyle rzeczy się od tego czasu zdarzyło, że wydaje mi się to odległą przeszłością. Nie wiedziałam, co mnie czeka, ale miałam dobre przeczucia. 

Przez te dwa lata przeżyłam różne przygody. Niekiedy bardzo przykre (od braku pieniędzy po lokowanie zaufania w niewłaściwych osobach), ale były też momenty, w których czułam, że żyję w 200%. 

Tak to właśnie jest: raz dołek, raz szczyt. Tak właśnie będzie przez całe życie. Ważne, by w tych 'dołkach' zachować radość z małych rzeczy i wyciągać lekcje z każdego błędu, by móc cieszyć się jeszcze bardziej na szczycie i nie być tam samemu. Niedawno się tego nauczyłam.

Niedawno też przekonałam się na własnej skórze, że wszystko zależy tylko ode mnie samej. Od nikogo innego. Mogłabym narzekać, że mam beznadziejną pracę, że nie stać mnie na wakacje w luksusowym hotelu i mieszkanie w centrum. Ciągle słyszę, że Polska jest beznadziejna, a pracodawcy nas wyzyskują. Szczerze mówiąc, to mam już tego dość. Sama nie jestem święta, byłam kiedyś specem w zrzucaniu winy i odpowiedzialności za swój marny los i po części to rozumiem. To jest proste, to całe narzekanie, wieczny ból świata. Nie musisz się martwić o nic, po prostu narzekasz i trwasz dalej w marazmie. Nie zmieniasz nic, bo co możesz zmienić? Jak wysoko podskoczysz? Ile trudu włożysz w zmianę? I tak pewnie się nie uda...

No i to jest, drodzy państwo, to, czego tak wielu ludzi nie rozumie - jak wiele zmienia nastawienie do danej kwestii. Nie będę namawiać nikogo na rewolucję w życiu, bo zupełnie nie o to mi chodzi. Ja też jej nie przeszłam, przynajmniej ja tak nie uważam. Ja po prostu zmieniłam nastawienie.

Twój błąd polega na tym, że żyjesz czyimś życiem, a Twoje przelatuje Ci przez palce. Chodzisz do pracy, ale jej nienawidzisz. A może nie jest ona wcale taka zła? Jeszcze jakiś czas temu pracowałam bardzo dużo, zarabiałam stosunkowo mało a frustracja narastała. Nie mogłam pogodzić się z faktem, że już nie studiuję. Czułam się oszukana, że ktoś zabrał mi tyle czasu wolnego. Przecież mogłabym zrobić tyle fajnych rzeczy przez ten czas, który spędzałam w pracy. To najgłupsze na świecie, takie myślenie. Dlatego zaczęłam przykładać się do pracy. Wiedziałam, że nie mogę zrobić innych rzeczy w tym czasie, więc postanowiłam, że skoro to konieczność i nie mogę od tego uciec (bez pracy nie ma kołaczy!) będę pracować najlepiej jak potrafię. Zwyczajnie pogodziłam się z tym. To ułatwia tyle rzeczy, naprawdę! Nie sądziłam, że można czerpać tak wiele satysfakcji z bycia pomocnym i użytecznym w pracy! 

Trzeba żyć TERAZ i robić to z całych sił, w każdym zresztą obszarze życia, czy to praca, związek czy rodzina. Skoro takie miejsce sobie wybraliśmy, czy nawet znaleźliśmy się tam przez przypadek, należy to wykorzystać najlepiej, jak możliwe. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, a nasz wysiłek tak czy inaczej zostanie wynagrodzony. Jedyne, co może poważnie przytłaczać to rutyna. Na rutynę w pracy mam dla was jednak kilka rad!

Małe rady dla osłodzenia sobie codziennej rutyny, która zabija całą zabawę:
- w upierdliwych i długich dojazdach do pracy czytaj książkę, rozwiązuj krzyżówkę w autobusie, a jak robi ci się niedobrze to słuchaj sobie podcastów lub ciekawych audycji radiowych - to znacznie lepsze niż patrzenie się na smutne twarze współpasażerów;
- szykuj sobie smaczne obiadki - naprawdę da się to zrobić szybko i tanio we własnej kuchni;
- zamawiaj sobie tanie i dobre żarełko do pracy - wersja dla nielubiących gotować;
- zrób sobie super makijaż rano, od razu poprawi Ci się humor;
- spersonalizuj swoje naczynie do herbaty/kawy - herbata ze ślicznego zaparzacza smakuje jakoś lepiej niż zwykła czarna w firmowym kubku;
- planuj sobie małe przyjemności w przerwie - rzeczona już nietypowa herbata z herbatnikami czy wyjście na zewnątrz w ładną pogodę zawsze osładzają rutynę;
- zrób sobie laurkę do patrzenia - podobizna bliskiej osoby, przyjaciółki, psa/kota lub szalone zdjęcie z wakacji czy imprezy studenckiej zawsze poprawia humor, kiedy masz ochotę wszystkich wokół pozabijać;
- kolorowe flamastry - rozpracowując projekt, pokoloruj sobie go;
- malowanki dla dorosłych - to rozrywka, która działa endorfinogennie, tylko uważaj, żeby Twój szalony szef tego nie widział: oni niestety czasem nie rozumieją, że podczas takich czynności najlepiej przebiegają procesy twórcze;
- planuj popołudnie - jakże przyjemnie pracuje się, kiedy masz w głowie perspektywę pójścia na fitness, do kina czy domowe spa popołudniu.

Kilka przydatnych linków do posłuchania, poczytania w drodze do pracy:
1. Super podcasty i bardzo przydatne artykuły na temat finansów osobistych u Michała: Jak oszczędzać pieniądze
2. Style Digger - kopalnia zdrowego podejścia do mody, ciekawe opisy podróży, mały poradnik przedsiębiorcy i zbiór ciekawych przemyśleń życiowych czyli Joanna Glogaza w swojej najlepszej wersji, czyli tej kreatywnej!
3. Mieszkać inaczej  - superciekawe podejście do kwestii mieszkania (nie zawaham się go kiedyś opisać!)

Takie małe rzeczy, niepozorne, potrafią zdziałać cuda. Zachęcam Was do spróbowania, to nie kosztuje nic, a może przynieść Wam wielkie korzyści. Musicie tylko uwierzyć, że potraficie się cieszyć z tych codziennych przyjemności. Nic więcej nie potrzeba!

Całuję Was,

A.












Brak komentarzy:

Prześlij komentarz