sobota, 8 listopada 2014

Palący się lont

Gdy dziecko się przewróci to ma to totalnie w nosie, wstaje i idzie dalej.
Co robi dorosły, gdy upadnie? Wstydzi się, że mu się nie udało.

Obserwując siebie i znajomych mam wrażenie, że w okresie dojrzewania człowiek nabiera zbyt dużej wrażliwości na porażki, niepowodzenia czy krytyczne uwagi. Szczególnie wśród tych nadzwyczajnie uzdolnionych wszelkie próby wyjścia poza ramy budzą sprzeciw ogółu.

Gdzie tracimy to nastawienie, które mieliśmy jako dziecko? Kto nam wbił do głowy, że nie powinno się robić tego czy tamtego, nawet gdy są to zupełnie nieszkodliwe rzeczy, a pozwalają nam się rozwijać i realizować? Ilu ludzi byłoby świetnymi handlowcami, ekspertami w różnych dziedzinach, artystami i innymi zdolnymi ludźmi, gdyby tylko ktoś nie zabił w nich tych subtelnych umiejętności poprzez standaryzację?

Niedawny czas temu pisałam o rodzicach trenujących swe dzieci na idealnych pracowników etatowych. (Zakładam, że moi czytelnicy są inteligentni i zauważą ten skrót myślowy w powyższym zdaniu.)
Opinii nie zmieniłam. Nadal uważam, iż niektórzy stanowczo przesadzają z zajęciami dodatkowymi dla swoich pociech. Przy wielu okazjach i z wieloma ludźmi poruszałam ten temat i jak zawsze, trafiali się ci, którzy podzielali moje poglądy oraz ci, którzy się z nimi nie zgadzali. Słyszałam również, że trend się niedawno zaczął odwracać i wielu rodziców, którzy wykraczają poza mentalne bariery wspomnień z dzieciństwa i jego mankamentów, odchodzi od 'tresury' i włącza nacisk na uczenie swoich dzieci myślenia, a nie pustego spełniania oczekiwań.

System szkolnictwa w Polsce przynosi wiele zła swoim klientom (choć zapewne znajdą się również jakieś tam jego zalety). Osobiście uważam również, że nie ma co tłuc na korepetycjach tego samego, co miało być wytłumaczone dziecku na zajęciach szkolnych. Idąc tym tropem - coś tu śmierdzi.. To po co to dziecko chodzi do szkoły?

Marzy mi się miejsce, w którym dziecko mogłoby rozwijać się bez przeszkód i ograniczeń. Wiedzę czerpałoby od świetnych pedagogów z pasją. Szkoła uczyłaby go szacunku i zdrowej rywalizacji. Otrzymywałoby w tym miejscu lekcję życia, a niekoniecznie przetrwania, co w Polsce coraz częściej ma równoważne znaczenie. Spostrzegawcze oko psychologa pozwalałoby na wychwycenie preferencji dziecka. Czy to umysł ścisły? Udostępnijmy mu więcej pomocy dydaktycznych i poświęćmy większą uwagę, aby mógł rozwinąć swe skrzydła. A co z rozwojem społecznym? Czy szkoła ma skupiać się tylko i wyłącznie na wiedzy z  podstawowych dziedzin nauki? Społeczeństwo wzrasta poprzez współpracę jednostek by osiągnąć konkretny cel. Wspólnymi inicjatywami w dobrym kierunku można wiele zmienić.
A co z nauką przedsiębiorczości? Czy chęć bogactwa powinna być tłumiona i negowana wśród dzieci? Dlaczego nie uczy się elementarnych zasad dotyczących finansów domowych? Czy to coś złego, być zaradnym finansowo? A kiedy zacząć o tym mówić człowiekowi, jak nie w młodym wieku by nabrał dobrych nawyków?

Na studia idą osoby niezdecydowane, w większości niezainteresowane tym, co mają przez 5 lat zgłębiać. To 'zgłębianie' to też zbyt wielkie słowo. bo jak można coś zgłębiać nie czytając czy nie interesując się tym poza wykładami? Wykłady swoją drogą to często odtwórcze zajęcia. Odtwarza się przeważnie slajdy na rzutniku i tłucze się do głów teorię, zamiast zmusić młodego człowieka, stworzonego do rozwoju, by zaczął myśleć samodzielnie. Dlatego walkę o to należy rozpocząć wcześniej, na etapie, kiedy jest możliwość stwierdzenia, jakie dziecko przejawia zdolności i wtedy rozpocząć kształcenie kierunkowe.

Bo kogo nam tu brakuje? Więcej młodych z pasją, którzy będą mieli szansę na stanie się awangardą naszego narodu. Pasjonatów, którzy zarażą bakcylem nauki, literatury, historii, fizyki czy chemii innych młodych i stworzą warunki do wzrostu. Młodych optymistów, którzy będą patrzeć w przyszłość w jasnych barwach, myślący o barierach jako o przeszkodach do pokonania. Dlatego też należy z każdym pracować indywidualnie i dawać najlepszą wiedzę i skuteczny sposób jej przekazania właśnie w szkole. Szkole, która ułatwi im funkcjonowanie, przystosuje mentalnie do myślenia w kategoriach sukcesu, nie porażki. Szkole, która będzie uczyła innowacyjnego i pozytywnego myślenia, poza ramy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz