niedziela, 17 sierpnia 2014

Jesienne rozrachunki

Wraz z nastaniem sierpnia, powietrze zaczęło inaczej pachnieć. To zapach jesieni, szkoły, nowych ubrań, nowych podręczników i szkolnych akcesoriów. Chociaż te czasy bezpowrotnie dla mnie minęły, wciąż powracam do nich, próbując rozliczyć się z okresu dorastania. Są chwile, kiedy wdychając tą specyficzną woń, czuję się jak wtedy - podekscytowana, że zaraz zobaczę swoich przyjaciół, których nie widziałam całe dwa miesiące. Ukłucie w żołądku, że zaraz pojawi się on.. czy wakacje zabiły jego miłość do mnie? Czy odwrotnie - bezkresna tęsknota, którą ja tak dotkliwie odczuwałam przez ten czas, którą mógł czuć też on - wzmocniły jego uczucia?

Nastolatki czują bardziej. Wszystko bardziej cieszy, bardziej boli. Nie ma możliwości ucieczki przed tym stanem rzeczy, i choć teraz też cierpimy, tęsknimy, to w wieku nastoletnim musieliśmy przeżyć to sto razy mocniej. Może to naturalny system obronny? Jak ze szczepionką - do krwi wprowadza się wirusa, aby móc uodpornić na przyszłość organizm. Nawet jeśli i tak zachorujemy, to potem będziemy mogli poradzić sobie z chorobą lepiej. Istnieje jeszcze jedna analogia między szczepieniem a byciem nastolatkiem. Żadna szczepionka nie uodporni na aktualną wersję wirusa. Przeżywając rozstanie czy niespełnioną miłość w okresie dorosłości, nie przeżywamy tego samego uczucia i emocji, jakie towarzyszyły takim zdarzeniom w młodości. Można sięgnąć dna lub wznieść się na szczyt, ale smak, który temu towarzyszy jest inny.

Może to i lepiej? Ograniczając odczuwanie w dorosłości możemy codziennie rano wstać i iść do pracy. Działać i jakoś funkcjonować. Bo niestety możliwość wyboru, która jest przywilejem dorosłego człowieka, ma tak samo słodki, jak i gorzki smak. Możemy wybrać, jakiej przyszłości, codzienności dla siebie chcemy. I wszystko jest tylko i wyłącznie naszym wyborem. Odpowiadamy za siebie mocno, intensywnie, do szpiku kości. I nie ma od tego odwrotu.

Może to jest właśnie ból dorosłości? Nie możemy uzależnić naszego życia od nikogo innego. Zgonić winę, przenieść ciężar odpowiedzialności. I skąd, do cholery, pewność, że to co robimy jest słuszne? Myślenie strategiczne, jakie musimy sobie narzucić będąc dorosłą osobą, jest obdarte z emocji, sentymentów. Nie ma tutaj czasu na przeżywanie, na płynięcie z nurtem wydarzeń. Nie ma czasu na obserwację, kontemplację tego, co się dzieje. Szczęście pojawia się tylko chwilami, kiedy przystaniemy, by złapać oddech. I nie warto się nad nim zastanawiać, bo te chwile zazwyczaj są bardzo krótkie, więc trzeba je do końca wykorzystać.

Do utraty tchu, mocno, intensywnie.

Moje łapanie oddechu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz