piątek, 11 lipca 2014

Budzę się rano i błyszczę

Phi, co za tytuł...

Budzę się rano i boli mnie głowa. Znowu za dużo było procentów, które wypiłam z przyjaciółmi.

Wmawiają nam, że musimy być silne, atrakcyjne i niezależne. Zewsząd rzucają określeniami 'feminizm' i takie tam. Do pewnego czasu uważałam się za feministkę. Nie śledziłam co prawda żadnych konkretnych serwisów dla niezależnych kobiet czy nie czytałam sztandarowej literatury tematu, nie wiem nawet, kto pisał na ten temat. Pomijając fakt, że aby się za kogoś uważać, należy dobrze przestudiować, kim tak na dobrą sprawę jest feministka, patriota czy weganin, to wiele osób, słysząc populistyczne hasła na temat kobiecości i bycia prawdziwym mężczyzną, łyka to jak młody pelikan, nie do końca upewniając się, co łyka.

Napiszę Wam dziś, co znaczy dla mnie bycie feministką - bez żadnych socjologicznie popartych definicji.

Wsiadacie do pełnego przedziału w pociągu. PKP jest super i na pewno jest klima. Walizka ciężka, tłok i ścisk. Jakiś dżentelmen proponuje nieśmiało wrzucenie bagażu na półkę. Odmawiacie. Dlaczego? Bo jesteście feministkami i same sobie poradzicie. Łaski bez.

Impreza się kończy. Kolega proponuje, że może odprowadzić. Jest ciemno, późno, droga do domu, choć niedaleka, to pełna ciemnych zaułków. Odmawiacie - przecież poradzicie sobie same.

Jestem kobietą. Chcę być niezależna finansowo, mieć perspektywy i umieć radzić sobie samej. Nie chcę pracować w kopalni i zachowywać się jak facet. Chcę być oceniana po swoich umiejętnościach i kompetencjach, a nie po tym, że jestem kobietą i mi się należy. Nie jestem tak silna, by wnieść 20 kilogramową paczkę na 3 piętro. Nie oczekuję, że facet będzie na mnie zarabiał, ale chętnie przyjmę pomoc w sprawach domowych, typu koszenie trawnika. Zajmę się obiadem i tym, z czym będę mogła sobie poradzić, przykręcę jakąś śrubkę, kiedy w rowerze coś popuści. Kiedy będzie mi naprawdę źle, będę szukać ciepłego, męskiego ramienia do ukojenia wewnętrznego smutku. Umiem być zdecydowana, ale jestem również wrażliwa, bo jestem kobietą.

Kobieta nie jest mężczyzną. Mężczyzna nie jest kobietą. Kobieta nie jest gorszym facetem.
Jestem kobietą i chcę być traktowana jak kobieta.

Popadanie w skrajności jest złe. Wydaje mi się, że feministki, przez małe "f", które traktują walkę o swoją pozycję na świecie, walczą w niej jak w krucjacie. Wiele kobiet źle interpretuje pojęcie 'feministka'. Na najnowszej płycie Beyonce jest piosenka 'Flawless', którą serdecznie Wam polecam. Słychać na niej bardzo mądre słowa, wypowiedziane przez Chimamanda'ę Ngozi Adiche, które kończą się zdaniem:

Feminist - the person who believes in the a social, political and economic equally of the sexes.

Jest w tym wiele racji, a sama wypowiedź jest przepełniona mądrością. Kobieta przecież może być równie mądra i wykwalifikowana jak mężczyzna, i w pełni popieram to, aby pracowała równie ciężko jak mężczyzna na swoją pozycję oraz otrzymywała w zamian szacunek od każdego. Rozumiem przykładowo oburzenie i niesprawiedliwość, co do nierówności w wysokości płac kobiety i mężczyzny na podobnych stanowiskach. Nie rozumiem niestety momentów, kiedy zjawisko feminizmu popada w skrajność, czego przykładem są na przykład parytety na listach wyborczych. Abstrahując od różnie określanego sportu, jakim jest polityka, to wydaje mi się, że jedynym obiektywnym kryterium przyjęcia kogoś na dane stanowisko jest jego czy jej doświadczenie i kwalifikacje, a nie płeć. Wprowadzanie takich akcji jak ta wymieniona powyżej, daje raczej przykład głupoty i ignorancji, a nie walki o równość.

Chcę Wam jedynie powiedzieć, że nie wszystko to, co jest mówione w mediach i przez wiele niepewnych i próbujących udowodnić coś sobie i światu jednostek jest dobre.


Kobieta nie została stworzona, żeby cały czas walczyć, od tego są mężczyźni. Bądźmy szczęśliwe, wykształcone i mądre. Nie przejmujmy się wyglądem, nie starajmy się na siłę być kreatywnymi i perfekcyjnymi. Kobiety, które nie tracą czasu na takie kompleksy, mają więcej czasu dla siebie, rozwijają swoją osobowość i powiększają wiedzę. Bierzmy przykład z facetów i działajmy. Przyjmujmy od mężczyzn pomoc i nie traktujmy prośby o pomoc jako uszczerbku na dumie. Pomagajmy również mężczyznom w tym, w czym jesteśmy najlepsze. Bądźmy emocjonalne i delikatne. Stanowcze i zdeterminowane. To wcale się nie wyklucza.



Bądźmy kobietami, a nie gorszym rodzajem mężczyzny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz