niedziela, 18 maja 2014

New romantic length

Ostatnio naszła mnie wielka ochota na włączenie do swojej garderoby nowej długości. Przeglądając Pinteresta zauważyłam coraz większą obecność spódnic midi, jak i tych do samej ziemi i chodzi mi tutaj przede wszystkim o te eleganckie. Niestety nie należę do grona fanek długich spódnic (wydaje mi się, że wyglądam w nich jak krasnoludek) i zdecydowanie wybieram te krótsze, ale już w kwestii żakietów i płaszczy nie mam nic przeciwko długości do kolan.  


Mam tendencję (jak chyba każda z nas) do kupowania ubrań pod wpływem impulsu i pragnienia posiadania czegoś 'klasycznego' w szafie, po czym zakupiona rzecz leży zapomniana w szafie.
Wydaje mi się, że to kwestia dorośnięcia do niektórych ubrań, jak do garsonki czy długiej, eleganckiej spódnicy. Tak było i tym razem. Granatowy trencz mieszkał w mojej szafie przez dwa lata zanim go pierwszy raz ubrałam. Po części zniechęcały mnie jego, w mojej opinii, za długie rękawy (poczekajcie, aż któraś babcia powie Wam, że macie za długie rękawy - to chyba nigdy się nie zdarza), więc zrobiłam najprostszą rzecz pod słońcem - podwinęłam je i 'tadam'! Da się w tym chodzić i wygląda całkiem sprytnie! 
Jest dwurzędowy, ma pagony, jest długi i ma pomiestne kieszenie. Dodatkowo posiada pasek do przewiązania się nim w talii który zamiast zapinać na klamerkę, zazwyczaj związuję - nie lubię kiedy luźna część, nie zniewolona szlufkami, bezładnie sobie dynda. 




Często zdarza mi się nosić rzeczy bardzo eleganckie, jak ten trencz, w sposób niezobowiązujący - nie zapinam go, nie poprawiam ciągle kołnierzyka - po prostu zarzucam go na plecy. Kiedy idę na spotkanie, gdzie muszę wyglądać oficjalnie, zapinam go i dodaję elegancką chustę pod szyję.
Długi trencz niesie za sobą pewną romantyczną atmosferę. Lubię, jak rozwiewa mi go wiatr, lubię owijać się nim, kiedy jest chłodno. Daje mi coś w rodzaju poczucia bezpieczeństwa, odgrodzenia się od świata niewidzialną barierą. Taki właśnie urok tkwi w długich płaszczach, nie potrafię tego do końca wytłumaczyć. Na dopełnienie macie piosenkę... :)

Trench - Green Point, clutch - Parfois, Tee - Mexx (sh), heels - Wojas
Za poświęcony czas i cudowne umiejętności fotograficzne muszę podziękować Patrycji Batko, której prace możecie zobaczyć tutaj!

1 komentarz: