środa, 23 kwietnia 2014

Jak stawiać sobie cele i je realizować?


1. Nie będę jadła słodyczy.
2. Zacznę ćwiczyć.
3. Będę regularnie stosować zabiegi pielęgnacyjne na skórę twarzy.
4. Zacznę w końcu pisać pracę magisterską.
5. Będę...

Ok, nie musicie się stresować. To nie będzie tekst o moich postanowieniach noworocznych.


Dziś o motywacji i sposobach na lepsze efekty.

Jak to z tymi postanowieniami  jest? Czy naprawdę jesteśmy tacy beznadziejni, że nie umiemy się ograniczyć w jedzeniu, przestać się zamartwiać czy być regularnymi w zdobywaniu nowych doświadczeń i wiedzy? Wydawałoby się, że nie jest to wcale takie trudne, przecież tysiące osób na świecie posiada umiejętność realizowania swoich postanowień... Czy to takie proste? Postanowię sobie i już?

Nie zaskoczę nikogo - to bardziej skomplikowany i trudny proces.
Chciałabym podzielić się z Wami kilkoma sposobami na konsekwentne realizowanie celów.  To kilka punktów, które wydają się bardzo banalne, ale zapewniam Was, że najbardziej banalne rzeczy, są najtrudniejsze do zrobienia.

1. Czemu dotychczas służyło stawianie sobie przez Ciebie celów?

Zwróćcie uwagę, jak wiele czasu poświęcamy na planowanie tego, co chcemy zmienić w naszym życiu. Ale czy to jest nam potrzebne? Czy naprawdę chcemy to zmienić? Czy chcemy katować się ćwiczeniami, skoro kształty, które mamy i samopoczucie z nimi związane nie pozbawiają nas wcale  radości z chwil z bliskimi? Bardzo często stawiamy sobie postanowienia tylko po to, by poczuć się odrobinę lepiej ze swoim lenistwem. Od stycznia zaczynamy ćwiczyć, męczymy się jakieś dwa tygodnie, a później jest sesja/nawał pracy/śnieg/zamieszki w sąsiednim państwie/nowy sezon ulubionego serialu i po naszych ćwiczeniach. Łatwo przecież usprawiedliwić się przed kimś, że 'wiesz, jak to jest z postanowieniami'. Niestety taką tendencję można zaobserwować również przy mniej błahych sprawach. A najgorsze jest to, że sami jesteśmy sobie winni takiej sytuacji.

2. Zadaj sobie podstawowe pytanie - co chcesz osiągnąć?

Chcesz być atrakcyjna? Chcesz osiągać wysokie wyniki w szkole/na uczelni? Chcesz pracować w super firmie? Każde postanowienie jest uwarunkowane jakąś potrzebą. Czasem jest to samorealizacja, innym razem to większe poczucie własnej wartości czy lepsza kondycja. W wielu przypadkach są to też pieniądze i chęć polepszenia standardu życia.
A więc - kiedy zadamy sobie już to esencjonalne pytanie i znajdziemy na nie zadowalającą odpowiedź, to przechodzimy do kolejnego punktu:  co muszę zrobić, aby to osiągnąć?

3. Małymi kroczkami.

'Nie od razu Rzym zbudowano', jak stare przysłowie mówi. W myśl tego powiedzenia więc staram się, aby każdy mój DUŻY CEL (zdobycie stopnia naukowego, nauczenie się nowego języka, zdobycie doświadczenia w danej branży) był rozbity na dwa, trzy CELE POŚREDNIE (wybór szkoły, zaliczenie semestrów, staże/praktyki), a te pośrednie na jeszcze MNIEJSZE (nauka do zaliczeń, egzaminów, wypełnianie codziennych obowiązków w pracy).

4. Konkretyzuj sposób realizacji.

Łatwo jest powiedzieć - będę regularnie biegać. Nie ustalamy jednak nigdy ile to będzie razy w tygodniu, które dni. 'Będę biegać po 30 minut w poniedziałki i czwartki' - tak, tego można już pilnować. Pamiętaj, konkretne plany łatwiej jest realizować.

5. Wyrób sobie rutynę doskonalenia się.

Z mojego doświadczenia mogę Wam powiedzieć, że realizacja tych mniejszych celów niesie za sobą wielką naukę cierpliwości. Jest taka masa upierdliwości po drodze, że głowa mała. I oczywiście to są właśnie te momenty, w których motywacja spada. Nie należy się jednak wtedy za żadne skarby zniechęcać.

6. Pamiętaj - jest ciężko, ale opłaca się.

Metoda, którą tutaj opisałam nie należy do prostych - trzeba ostro wziąć się za siebie i mimo sukcesywnej realizacji 'małych kroczków', po drodze pokonujemy górę usypaną z naszych porażek, poczucia wstydu, niewiedzy, niskiego poczucia własnej wartości i masy fuck upów popełnionych przez nieuwagę i niedoczytanie o szczegółach jakiegoś procesu. Człowiek uczy się na błędach i jest to cholernie wnerwiające, jeśli są to nasze błędy. Miejcie więc na względzie, że czasem dostaniecie po głowie albo po tyłku, ale za to wasze przyszłe fotele będą bardzo wygodne.



2 komentarze:

  1. Dobrze napisane, nie ma jak coaching z rana autorstwa mlodszej siostrzyczki....

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobię sobie tym samym antymarketing, ale moja najlepsza koleżanka uznała to za pseudoporadnik, więc trochę mnie podbudowałaś :))

    OdpowiedzUsuń