niedziela, 16 marca 2014

Feeling the spring on my cheek




Czasem kiedy zaczynam robić w życiu coś nowego, zapominam o tym, co do tej pory sprawiało mi frajdę. Muszę przyznać, że czułam się trochę zagubiona, myśląc o blogu i blogowaniu w ogóle. Przez ostatnie kilka miesięcy musiałam zweryfikować wiele kwestii w moim życiu, przez co przechodziłam mały kryzys. Odbiło się to również na stronie.. Naczytałam się Kominka, o tym, że lifestyle to droga do świetnych zarobków - co prawda nie sposób się z nim nie zgodzić, ale trzeba też myśleć o tym, w czym się jest dobrym i co sprawia największą przyjemność.
Kilku moich znajomych narzekało ostatnio na pomieszanie tematów postów i choć nie muszę do końca się z nimi zgadzać, tak nie mogę ignorować takich sygnałów. Możecie być spokojni - nie zrezygnuję z publikowania postów z ubraniami, bo szczerze mówiąc - cholernie to lubię, ale musicie być przygotowani na to, że czasem będę chciała podzielić się z Wami jeszcze czymś innym. Blog będzie momentami przybierał bardziej osobisty charakter. Nie musicie tego czytać, choć chciałabym, żeby te moje rozważania w pewnym momencie Waszego życia też się przydały. Szanuję Was i obiecuję, że żadnych zdjęć herbaty już nie będzie, ani też postów typu 'zrobiłam pyszne śniadanie i nawet ładnie wyglądało'. Takie rzeczy będziecie mogli zobaczyć tylko na moim Instagramie.
Jeśli chcecie naładować się inspiracjami, którymi i ja cieszę oko, to wpadajcie na mój Pinterest. Mogłabym tam siedzieć godzinami, ale dawkuję sobie tą przyjemność i staram się uzupełniać tablice co tydzień.

Miło znowu tutaj być.. :)


 Ze sfotografowaniem zestawu, który dziś publikuję nosiłam się już od miesiąca. Pewnego pięknego, choć zimowego dnia wybrałam się z koleżanką na polowanie na ciuszki i zobaczcie, jakie cudo złowiłam! Tak, spódnica ze zdjęć zostala zakupiona w second handzie. Musiałam spędzić nad nią kilka chwil przy maszynie, aby zredukować jej rozmiar, ale opłacało się. Jest z grubszego materiału i świetnie nadaje się na jesień/zimę/wczesną wiosnę. No i ten print! Cudowny i niebanalny (porównując do innych, kwiatowych 'wzorków'). Dodatkowo, jej zaletą jest długość i podwyższony stan, dzięki czemu świetnie nadawał się do niej krótki sweterek, który normalnie odkrywałby mi brzuch.



 Pogoda jeszcze nas nie rozpieszcza, dlatego zarzuciłam na siebie kamizelkę z kożuszkiem. Szczerze mówiąc, byłam lekko sceptyczna co do niej - że trochę za ciężko i niekobieco, ale teraz stwierdzam, że wygląda po prostu świetnie. Naprawdę dobrze się w tym wszystkim czułam!
Ach, zapomniałabym - buciki (jeju, marzyłam o takich!) zostały kupione w Zarze za 29,90 zł.






Heels - Zara, Skirt, blouse - second hand,  Vest - H&M, bag - Parfois

Zdjęcia wykonała Patrycja Batko, na fanpage której serdecznie zapraszam! Dziewczyna tworzy cudeńka :))

5 komentarzy:

  1. Spódniczka jest bajeczna zazdroszczę :)

    Pozdrawiam

    biszkopcik86.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne buty :)
    ostatnio bardzo podobają mi się białe szpileczki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. buty z Zary z 29zł?????? wow! :)

    OdpowiedzUsuń