poniedziałek, 4 marca 2013

Small steps to fulfill my dreams :)


Niedługi czas temu miałam okazję uczestniczyć w Podstawowym Kursie Kroju i Szycia. Już dawno chciałam spełnić to pragnienie, które w końcu stało się moim małym marzeniem. Przeglądałam oferty krakowskich firm, szkół i różnych innych instytucji. Jedne były za drogie, drugie znów obejmowały zajęcia w weekendy, których nie mogłabym poświęcić na pobyt w mieście. Wreszcie trafiłam na Meli-Melo - Akademia Rozwoju Osobistego Kobiet (jak pisze założycielka), gdzie był właśnie ogłaszany nabór na wtorkowe zajęcia (2 godziny przez 5 tygodni). Zapisałam się i mogę Wam szczerze polecić. Przyjemna atmosfera, kameralna grupa złożona z sympatycznych uczestniczek i gorąca herbatka towarzyszyły mi przez cały czas trwania kursu. :) Wszystkie moje wątpliwości, problemy zostały rzeczowo wyjaśnione przez doświadczoną Panią prowadzącą i 'puuu' tak powstała moja spódnica! :D

Oczywiście historia wyszukania materiału na krojenie jest oczywista w moim przypadku - chodząc po lumpeksach bardzo często widzę w sprzedaży zasłony, narzuty i inne ciężkie tekstylia, które przykuwają moją uwagę fakturą czy kolorem. Zawsze chciałam stworzyć coś z takiego materiału, nawet w domu powiedziałam już, że w razie zmieniania zasłon to pod żadnym pozorem nie wolno ich nigdzie wyrzucać. Jak tylko nauczę się szyć spodnie i marynarki to je wykorzystam i zaprojektuję sobie stylowy komplecik :)

Zaczęłyśmy od bardzo podstawowych rzeczy, takich jak części składowe maszyny, ręczne ściegi czy nawlekanie nitki na igłę w maszynie. Później było zdejmowanie miary, przygotowywanie wykroju, krojenie, obrzucanie, zszywanie, dopasowywanie, prucie (nie obyło się bez tego, ale proces ten nie pojawiał się często) i jeszcze raz zszywanie. Choć brzmi to dosyć prosto, to każdą czynność trzeba zawsze przemyśleć w szyciu, chodzi głównie o kolejność. Kluczową sprawą jest także wykrój, bo jeśli wykrój jest dobry, to cała reszta pójdzie z górki. Tak więc po 10 godzinach nauki podstaw szycia mogę pochwalić się spódnicą :)

 Tutaj jeszcze bez paska i niewykończona u dołu...



 A tu możecie ją zobaczyć w pełnej okazałości. Brakuje jej jedynie guzika przy pasku  :)



 Nareszcie mogę też pokazać Wam ten żakardowy żakiet, który był moją zdobyczą już bardzo dawno. Został zwężony, rękawy skrócone i poddane modyfikacja (wszyta gumka) i mogę powiedzieć, że wygląda oszałamiająco do spódnic czy sukienek. Niby niepozorny (powiedziałabym nawet, że babciny) a robi wrażenie.  

Jeszcze jednak nitka, którą muszę uciąć i gotowe...
To wszystko na dziś,
życzę Wam spokojnego (lub szalonego!) wieczoru :)

Do zobaczenia! :*









3 komentarze:

  1. muuuusisz mi coś uszyć! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika, wrócę tylko z wojaży i już zdejmuję miarę! :)))

      Usuń
  2. Prosta spodnica, ale materiał robi wrażenie gratulacje za wybór! Trafiłam tutaj przypadkiem ale podoba mi sie Twoja ogromna pasja, sama kocham szyć i projektować jak będziesz potrzebować jakiś rad pisz! Powodzenia ciekawy pomysł na bloga i interesująca szata graficzna. Będę tu zaglądać! www.nolzy.com

    OdpowiedzUsuń