niedziela, 10 lutego 2013

From zero to hero.. in my closet!


 Witam Was kochani!
 Długo zmuszałam Was czekać na ten post, przepraszam już na początku. Prawie zakończyłam już sesję, uczęszczam pilnie na kurs szycia i planuję powoli grafik moich wyjazdów. Jedyną rzeczą, która mnie martwi, to niemożność przygotowywania zdjęć strojów podczas podróży (walizka ma ograniczoną pojemność), ale może jakoś wygram z tą sytuacją...
 Dlaczego mi tak zależy na systematyczności blogowania? Zauważyłam jak te kilka ostatnich tygodni wpłynęło na mój zmysł estetyczny i są to jak najbardziej pozytywne zmiany. Systematyczność rozwija nie tylko sam fakt robienia czegoś regularnie, ale także umiejętność łączenia ze sobą różnych elementów a w połączeniu z nauką szycia - ocenianie ubrań nie tylko pod względem koloru czy dopasowania, ale także konstrukcji. Moja uwaga nastawiona jest na szczegóły i rozwiązania przypisane danym krojom i fasonom. Jest to także uczenie się zastosowania różnych materiałów, co jest równie ważne jak krój... 
Nie mogę wypowiedzieć tego, jak bardzo jestem zadowolona z decyzji o założeniu bloga, to chyba jedna z tych z najlepszych w moim życiu! 




 Strój... 
Ciągle nie mogę się nadziwić, co można znaleźć w szafie po latach i co lepsze, stwierdzić, że to całkiem  fajna rzecz. Właśnie tak było z tym płaszczem. Nosiłam go w gimnazjum (ciągle ten sam rozmiar :D ) i miałam nawet plan, żeby go sprzedać w jakimś krakowskim komisie. Cóż, pomysł nie został zrealizowany i całe szczęście. Kiedy spojrzałam na metkę to nie dość, że widniał na niej napis 'Made in Poland' to jeszcze '45% wełna'. Czyż to nie kombinacja wręcz doskonała? :D






Co do reszty ubioru... Czapka jest zakupem w Tesco, rękawiczki podwędziłam mamie a długi, ciepły i o jakże słodkim kolorze szal upolowałam w ciucholu za 5 zł.  Bardzo lubię takie 'kąski',
sami się domyślcie jaką mam satysfakcję, kiedy wracam do domu z torbą pełną perełek :)  

Koszula dopięta pod samą szyję i fikuśny, męski suwenir w postaci muszki, która nieśmiało patrzy na świat spod szalika - to właśnie to, co pozwala mi się poczuć elegancko, ale z nutką szaleństwa i wygody. Baardzo lubię dodatki kojarzone typowo jako męskie, tak jak i płaskie buty na grubszej, zgrabnej podeszwie z błyszczącymi noskami... Mogłabym nosić takie cały czas, czuje się w nich pewna siebie a wygoda to zaleta sama w sobie. Do tego stroju akurat wykorzystałam wysokie słupki, aby wydłużyć optycznie nogi. Płaszcz jest dosyć długi i chciałam zbalansować wrażenie za ciężkiego, jakie wywoływałby w połączeniu z oficerkami. Właściwie pojęcie 'ciężki' jest raczej dyskusyjne, ktoś mógłby powiedzieć, że strój byłby bardziej militarny, którego cechą jest właśnie taka ciężkość i toporność... Sami musicie dopasować sobie tą opinię do gusta ;)








Fot. Magdalena Nowak
 
 Na dziś to wszystko, trzymajcie się ciepło!
Buziaczki :*
A.


8 komentarzy:

  1. Urocza muszka, mam slabosc do nich :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję dziewczynki, jesteście kochane! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia!:)
    I widać ze blog zalozylas bo to lubisz, a nie liczysz na korzysci:)Co jest nestety czestym zjawiskiem ostatnio

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cammy, dziękuję! Nie wiesz jak bardzo się cieszę, czytając ten komentarz ^^ :*

      Usuń
  4. koszula z muszką - świetna kombinacja!!! urocza i kobieca jednocześnie :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń