niedziela, 14 października 2012

Prohibition? What is it?

Witam wszystkich tą niedzielną, późną porą!
Prezentuję drugą część zdjęć z Pragi, tak jak obiecałam.
 Kilka dni spędzonych w stolicy Czech wystarczyło mi, żeby chociaż w małym stopniu uszczknąć czeskiego klimatu.


Nasz widok z balkonu... 






Czeski język niby jest podobny do polskiego, ale tak właściwie to dopiero wtedy, kiedy się w niego wsłucha. Wiele słów można przetłumaczyć sobie bez problemu, ale nie sposób nie uśmiechnąć się, kiedy widzimy napis 'Jizdenki' czyli bilety. Czyż nie brzmi to zabawnie? :)


Hmm, bardzo dobry sposób zagospodarowania przestrzeni parkingowej. Gorzej w sytuacji, kiedy parkujący najwyżej chciałby wyjechać najwcześniej... :) 






Wszechobecna w tamtym czasie prohibicja straszyła mieszkańców, turystów i potencjalnie spożywających takimi oto napisami. 
Warto jeszcze nadmienić, już z trochę innej beczki, o sklepach samoobsługowych, w których najczęściej widuje się Koreańczyków. Turysta, myśląc, że kupi coś i dogada się bez problemu z - jakby nie było- drugim obcokrajowcem, po angielsku, przeżywa spory zawód. Na standardowe pytanie 'Do you speak english?' odpowiedź jest bardzo krótka i cicha - mianowicie przeczące kręcenie głowy. Dobrze, że sklep jest samoobsługowy - problem zakupów rozwiązuje się sam :)




Plac Karola, który mieści się przy głównych ulicach Pragi, jeszcze w ostatnim tygodniu września pieścił zmysły zielenią późnego lata. Było bardzo przyjemnie siedzieć tak i gromadzić chwile, które w pewne długie, zimowe popołudnie mogą okazać się zbawienne dla samopoczucia. Nie brakowało również innych, mniej związanych z pogodą, bodźców. Obserwowałam również części garderoby, buty, czy wyczucie najmodniejszych tej jesieni wzorów (kobieta z pieskiem w panterce :P )




Bardzo klimatycznym miejscem na kulinarnej mapie Pragi jest grillbar usytuowany nad samym brzegiem Wełtawy, po drodze na Most Karola. Nie odkrylibyśmy tego miejsca, gdyby nie muzyka dochodząca do ulicy ponad nim, którą właśnie szliśmy. Oprócz bardzo smacznego i dosyć taniego, jak na centrum, jedzenia, siedząc nad brzegiem rzeki i obserwując płynące łódki, słuchaliśmy muzyki na żywo. Pan na zdjęciu powyżej serwował nam najlepsze blue'sowe i rock&roll'owe hity ostatnich dekad. Czuliśmy się trochę jak na małym koncercie, ponieważ zazwyczaj po piosence muzyk  dostawał brawa.





Czeskie jedzenie można określać w dosyć ciężkostrawnych kategoriach. Smażony lub grillowany ser, steki, bamborki (ziemniaki :D) to standardowy obiad, dostępny w menu prażan. Są to smaczne dania, ale po dwóch dniach żywienia się w ten sposób, pragnęłam witamin i tradycyjnej polskiej surówki do obiadu. 


To już wszystko w tej części, czekajcie na ostatnią. Już niedługo!
Buziaczki :*:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz