poniedziałek, 22 października 2012

Praha - last day

Witajcie!
Dziś ostatnia część relacji z pobytu w stolicy Czech - Pragi. Kiedy myślę sobie o czasie tam spędzonym, majaczy mi przed oczami wspomnienie małego miasta otoczonego lasami, które ze względu na swoje 'ograniczone wzgórzami granice' wydaje mi się w pewnym sensie skończone i ciasne. Szybko można by go 'ogarnąć'. Co jednak nie znaczy, że jest nudne. Na zwiedzenie większości zabytków nie starczyłby miesiąc.

W tej części przede wszystkim Most Karola oraz Hradczany.


Z historycznego punktu widzenia, niestety nie będę w stanie powiedzieć Wam za wiele, bo też za wiele się nie dowiadywałam. Brak przygotowania merytorycznego wyszedł w środku wyjazdu, co jednak nie przeszkadzało nam zbytnio, mając na uwadze przeświadczenie, że zwiedzanie jakiegoś miasta to, dla nas,  niekoniecznie poznawanie jego historii. 



Poznaliśmy przede wszystkim alternatywne sposoby nawadniania drzew przy wełtawskim bulwarze. O ile przyjąć, że woda w tej rzece nie jest zbyt czysta, drzewka jednak nie świeciły nocą :)

 Most Karola to najsłynniejszy most praski, znany z klimatu jaki panuje tam jesienią o 4 nad ranem. Mgła, przyćmione światła latarni oraz zabytkowe budynki czeskiego rządu majaczące w oddali to wizytówka tego miasta. Oczywiście, jeśli jesteście jednak leniwymi turystami (jak my) i nie macie akurat ochoty wstawać w środku nocy i jechać na starówkę, aby owe zjawisko obejrzeć lub wracając z imprezy już właściwie wszystko Wam jedno, czy ta mgła unosi się na tym moście czy nie - jest alternatywa. Most Karola to jedno wielkie zbiorowisko handlarzy, kuglarzy, grajków i turystów. Można spokojnie kupić tam klimatyczne zdjęcie, obrazujące owo zjawisko. Żałuję teraz, że nie przywiozłam sobie takiej pamiątki - z podróży nie przywiozłam zbyt wiele błyskotek, co pozostawiło pewien niedosyt. Ogólne wrażenie tego obiektu turystycznego? Gdyby nie tłumy i hałas, byłoby idealnie. Oczywiście zrobiłam kilka fotek obrazujących przyciągające wzrok zjawiska - od strojów pań poniżej, do uwieczniania ulotnych chwil, kiedy można dotknąć słynnych płaskorzeźb, które spełniają marzenia/uleczają. (...)




Droga na Hradczany była męcząca- wąskie i strome alejki miały jednak niepowtarzalny klimat i warto było tam pójść. Widok z góry był przepiękny! Można by pomylić ten krajobraz z Rzymem :)







Zmiana warty przed czeskim 'białym domem' zawsze przyciąga tłumy. W sumie nic w niej niezwykłego, ale wypada zobaczyć.


'Rent a sighway' - bardzo dobry pomysł dla osób, które chcą zwiedzać Pragę z perspektywy dwuśladu. W Polsce taki widok na pewno wzbudziłby duże zainteresowanie, w wielu przypadkach zdziwienie i śmiechy/szepty. Mnie jednak podoba się  ta opcja, zważając na fakt, że po całodniowej wycieczce pieszej mam bóle nogi jak doktor House. 



Takie oto cuda można było zobaczyć na głównych ulicach Pragi :)




Nie spróbowałam niestety tych smacznie wyglądających, zawijanych naleśników. Zrobię to podczas następnej wizyty w tym mieście :)



To już wszystko, co miałam Wam do pokazania z naszych skromnych wojaży. Chciałabym móc częściej oglądać takie piękne miejsca. 
Mam nadzieję, że moje opisy i (nie tylko moje) zdjęcia przypadły Wam do gustu i przynajmniej na chwilę poczuliście ten praski klimat!

Ściskam Was serdecznie i gorąco!
Buziaczki :*:*


1 komentarz:

  1. Ależ chętnie pojechałabym znów do Pragi...
    Ostatnio byłam w Wiedniu.
    Jeśli jesteś zainteresowana relacją zdjęciową, to zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń