poniedziałek, 20 sierpnia 2012

One day in Szczawnica

Witam Was kochani :)
Dziś chcę pokazać kolejny z jesiennych strojów, które obejmują ubrania z sh. Tutaj jest to sweter :) Wiem, że pewnie zrobi się Wam gorąco, jak pomyślicie o jego noszeniu kiedy na zewnątrz jest ponad 30 stopni, ale chcę publikować posty na bieżąco. :) 

Jeśli chodzi o materiał, z którego ubranie jest wykonane, to sweter jest nawet lepszy niż gdyby był utkany (udziergany?) z wełny, ponieważ jest o wiele bardziej miękki i miły w dotyku. I te kłaczki...
 Po głowie chodzi mi płaszcz wykonany z takiej dzianiny w połączeniu z lateksowym lub skórzanym
(z bardzo cienkiej skórki) topem z dekoltem łódką oraz długimi rękawami. Połączenie dwóch faktur, równie miłych w dotyku, a do tego wygląda bosko! :)


 Ale do sedna - skąd to wszystko? Sweter z sh, torba mająca już dobre 2 lata pochodzi z lokalnego sklepu w rodzinnych stronach,  spodnie będące nowym nabytkiem (również lokalny sklep) oraz buty z Street Shoes w Krakowskiej z zeszłego sezonu.  
Noski w tych pantoflach są już tak zdarte, że buty wyglądają jak traperki. Bardzo je lubię, ze względu na wygodę oraz oficjalny, trochę męski wygląd. Są świetne do pracy oraz na dzień obejmujący chodzenie po sklepach czy urzędach. Albo po prostu zwiedzanie.


Pogoda w górach nie była zbyt łaskawa, choć nie padało, dlatego sweter świetnie się spisał na spacerach po deptaku (tylko na to starczyło czasu w jeden dzień),  a na dodatek wygląda słodko i nietypowo. Kocham takie łupy z second handu! 


2 komentarze: