poniedziałek, 6 sierpnia 2012

Cowboy shoes, my love

Witajcie kochani :)

Kowbojki od dawna panoszyły się w mojej podświadomości, wygryzając dziurę w szarych komórkach. Nie szukałam ich specjalnie, nie miałam w planach ich kupna, ale jak to zazwyczaj bywa - która kobieta jest w pełni rozsądna, jeśli chodzi o zakupy? :)  Pewnego dnia więc stał się ten zbieg okoliczności i z kowbojkami, które od dawna droczyły mnie perspektywą ich posiadania, spotkałam się pod jednym dachem, w sklepie obuwniczym. 
Musiałam wyjść z nimi, wiecie jak to jest, kobietki. 


Mogę pisać o ich zaletach, których jest mnóstwo, takich jak przewiewność, wygoda, ładny zapach (są skórzane, ale chyba nasączają je w produkcji perfumami, bo 'zalatują' różami :D ),
ale przede wszystkim nadmienię o ich westernowym charakterze, który ostatnio bardzo mi się podoba. Nie otaczam się co prawda dodatkami z frędzlami oraz jeansowymi kamizelkami, ale kowbojki i kapelusz w podobnym kolorze świetnie mi się noszą. :) 


Pozostawiam Was również z zapowiedzią iście letniego posta, pachnącego słomą i słońcem.
Bądźcie czujni, buziaczki :*:*:*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz