poniedziałek, 13 sierpnia 2012

A bit of sunshine

Kiedy przed wakacjami myślałam o kupieniu aparatu, miałam w myślach wizję regularnych sesji zdjęciowych w plenerze i odpowiedniej stylizacji. Ten sen nie spełnił się w całości, pokazywane dziś zdjęcia to tylko środek uciszający wyrzuty sumienia. Nie powiem,że są złe, jestem z nich całkiem zadowolona. Gdzieś w środku jednak istnieje ten niedosyt. Znowu...
Ale koniec tych smętów, macie tutaj ciastko, albo raczej resztki, które z niego zostały przed robieniem zdjęć :)


Stylizacja to wytwór mojej wyobraźni, stworzony zaraz przed wyjściem z domu.
Kapelusik miał wylądować w koszu na odzież używaną, ale uratował się w ostatniej chwili. Kupiłam go jakieś trzy lata temu, oczywiście miał służyć mi w zimę, ale okazał się nie być perfekcyjnym nakryciem głowy na mróz. I tak jego historia obiła się porządnie o dno szafy.
Co do spodenek, to przeróbka  z zeszłego roku, oczywiście z drugiej ręki. Oryginalnie sięgały mi do kolan. Buty i tiszert już znacie :)



Ot, cała sesja. Kiedy nastaną lepsze czasy na realizowanie w pełni moich zamierzeń?

A jak narazie - miłego wieczorku kochani :*:*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz