poniedziałek, 18 czerwca 2012

New in...

Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
Dziś przedstawiam Wam moje łupy z ostatnich wypraw do ciuchola. Skupiłam się na rzeczach, których nie miałam jeszcze okazji pokazać w żadnym zestawie.

Najpierw sweterki. Pierwszy przypadł mi do gustu ze względu na te 'pastelowe ciapki', którymi jest pokryty. Jest dosyć luźny i strasznie się mechaci, dlatego kiedy już zdobędę skórzane spodnie, będzie się z nimi idealnie zestawiał :)

Nastepny sweterek to moja pistacjowa fantazja. Kupiony w jednym z krakowskich second hand'ów, również jest oversize'owy, wrecz na mnie wisi. Jednak podoba mi się ten efekt, z białym kwiatem we włosach wygląda miodzio :) Ażurkowa struktura nie pozwala ubierać pod niego ciemnych topów, więc wybieram cieliste, w najgorszym przypadku białe.
Mmmm, przypomniałam sobie o lodach pistacjowych ^^


Skoro jesteśmy już przy temacie smakowitych smakowitości - morela.
Bluzka pasowałaby na moją mamę, nawet proponowałam jej pożyczenie na jakąś okazję, prawdopodobnie skorzysta :)
Kiedy zobaczyłam ten materiał o cudnym kolorze, lejący i gładki, od razu wyobraziłam sobie jak oblewałby moje ramiona i zakochałam się. Bluzka musiała być moja. Co do rękawów - są trochę niemodne, za szerokie i za długie. Mam już pomysł jak to zmienić, ale o tym niebawem. :)


Bluzka nr 2.  Gerry Weber. Biała, rozmiar conajmniej M. 
Bardzo spodobała mi się struktura materiału. Połyskujące nitki sprawiają, że zwykły t-shirt wygląda elegancko. Wyobrażam sobie, jak zestawiam ją z ogromnym naszyjnikiem, kolorowym i bajecznym. Podkreślającym oczy. Perwersja dyktuje mi założenie do niej złotego łańcucha, ale obecnie posiadam tylko ten wykorzystany do przeróbki torebki :)


Spódnica. To właściwie przeróbka, oryginalnie sięgała mi do połowy łydki i wyglądała, delikatnie mówiąc, niechlujnie. Skrócona, zaprasowane brzegi - znów powstało nowe życie :)
Brakuje mi tylko umiejętności zaszywania krawędzi - nie ma overlocka, nie ma zabawy. Nic na to narazie nie poradzę ;(


Na sam koniec chciałabym oznajmić, iż moja narzuta na łóżko przybiera różne odcienie śliwki ze względu na  niską jakość aparatu, którym się posługuję. Przepraszam Was za zmyłkę. Na szczęście kolory ubrań zostały dobrze odwzorowane, różnią się jedynie minimalnie od oryginału, co jest tutaj kwestią światła.

Na dziś to tyle, trzymajcie się słodziaki!
Buźka! :*

2 komentarze: