środa, 21 marca 2012

O co chodzi..?

Po co kobiety pokazują swoją szafę? 
-No już naprawdę nie masz chyba co robić. - oto zdanie mojego znajomego, któremu tłumaczyłam, o czym jest mój blog.
Kobiety lubią się stroić. Wszystkie, albo prawie wszystkie. Wykluczeniem są zakonnice. Nawet taka szara myszka, która nigdy nie odważyła się użyć więcej kolorów niż szary i czarny, ewentualnie biały, dla kontrastu w swoim stroju - może wyglądać super. Kluczem jest im tylko pokazać, że można inaczej się ubierać. Że jak ktoś ubierze coś wyraźniejszego niż standardową koszulkę, jeansy i sweterek to nikt ich nie zje. Powinnyśmy cieszyć się, że jesteśmy kobietami. Piękno i bycie charakterystycznym siedzi tylko w głowie. Jeśli się tego boisz - nie ma co się stroić, możesz zrobić sobie tylko krzywdę. Podstawą jest zmiana myślenia o sobie...
Chciałam coś mądrego napisać, a wyszedł poradnik Trinny i Susanna'y.

Dla mnie ubiór nie jest najważniejszy. Ale jest ważny. Kocham się przebierać - bo ubiór to po części moje przebranie. Dziś chcę być sexi lady - krótko, obcisło i wysokie obcasy. Jutro na misia - ciepły sweter i puchate skarpety. Pojutrze troche dziwny nastrój - kalosze i plecaczek jak polonistka na wycieczce z dziećmi. Ale podoba mi się to :) I właśnie o to chodzi, żeby za bardzo się nie napinać, a umieć się dobrze bawić.

Pozostają ograniczenia typu:
- chłopak, który uważa akurat ten zestaw za dziwny. "Tak to raczej w Kraku chodzą"- ano chodzą.
- praca - pokaż się szefowi w kaloszach -.-
- rodzice - "Ubierz się córka, bo tak to Ci tyłek zmarznie." - ile razy już zmarzł a jednak nadal jest na swoim miejscu :P
- niestacjonarny tryb życia - spróbuj zmieścić całą szafę w jednej małej walizeczce...
Zazdroszczę wszystkim indywidualistkom, które nawet do pracy pióra noszą. Za piórami raczej nie jestem, ale futro chętnie bym ubrała. A tu klops. Dziwne spojrzenia i wielki znak stopu, który ktoś przykleja Ci na środku czoła. I jak się pogodzić z tymi wszystkimi konwenansami?
...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz