wtorek, 13 marca 2012

Gajeromania!

Witam serdecznie!
Dzisiaj chcialabym opisać taki mój mały bzik :)
Juz dawno cierpiałam na syndrom tesknoty za klasyczną czarną marynarką. Najlepszy byłby dla mnie czarny damski frak. Bardzo podobają mi się tego typu okrycia. Mogłabym ubrać zdobną marynarkę, proste spodnie i równie nieskomplikowany, gładki top i byłby to dla mnie najbardziej elegancki z podobnych zestawów. Tak więc dostrzegam u siebie trochę paranoidalną miłość do marynarek. 
Oczywiście nie noszę ich na codzień, na ogół wybieram wygodne i miękkie swetry :) Moja 'paranoja' doszła do tego stopnia, że czasem śnię o białym fraku... :P (Co ten konsumpcjonizm robi z kobietami...) Miałam kiedyś po siostrze pudrowo-różową garsonkę razem ze spodniami i spódnicą. Niestety podczas remontu całą reklamówkę z podobnymi rzeczami cholera wzięła. Jej zniknięcie nadal głeboko mnie zastanawia, przecież nie mogła się tak poprostu ulotnić! (remont był 3 lata temu:P) No dobrze, koniec biadolenia, trzeba żyć dalej.
Na takie bolączki lekiem jest właśnie sh :) Nie bez powodu poruszyłam tutaj moją chorobę na marynarki :) Często robię tak, że kupuję jakąś za dużą marynarę i ją przerabiam. Nie jestem niestety jeszcze tak zdolna, żeby dokonać tego sama, ale pomaga mi w tym zaprzyjaźniona Pani Krawcowa :) Czasem dziwię się, że można zrobić coś takiego z moją garderobą...


To dwa modele jeszcze przed przerobieniem...

A ta marynarka już po przeróbce, obecna była w jednym z wcześniejszych postów :) Niedługo pokażę ją na sobie :P
To kilka 'świeżych' ciuchów, mam jeszcze kilka modeli w szafie, ale nie będę zdradzać wszystkiego tak od razu :)
Buziaczki! 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz