wtorek, 15 listopada 2011

Z cyklu: sh bags, część I

Witajcie :)
Jako, że zaczęła się pora, w której temaperatura na zewnatrz wskazuje stan zimowy, siedzę sobie słodko pod kołderką i próbuję nie rozpłynąć się. Niestety nie z okazji ciepłych okolicznosci łóżka, ale z powodu kataru. Cóż, norma musi zostać spełniona.
Ten stan jednak niesie pewne korzyści. Mam trochę czasu i wykorzystam go do pisania postów :)
Wpadłam niedawno na pomysł zaprezentowania Wam torebek, na których punkcie mam ostatnio małego 'hopla', bądź jak mówi moja mama- uzależniłam się. Ma po części rację :) Ale do rzeczy.
W dzisiejszym odcinku wystąpi moja kremowa torebka, którą zakupiłam na wiosnę tego roku. Bardzo ją lubię, jest mała, ma długi pasek i zazwyczaj mieści się w niej mój portfel, błyszczyk, aparat i inne rupiecie rodem z damskiej torebki :) Ma 4 przegródki, więc z sortowaniem dokumentów nie ma problemu. Oto i ona :)




A wiecie co zrobiłam z tego paska? :D


C.D.N. :)

3 komentarze:

  1. oj co czuje, ze skoro masz katar to niedlugo zagosci i w moim domu :P ogolnie to juz dawno chcialam skomentowac Twojego bloga ale nie mialam konta na gmailu :P ten post z przerobionym guzikiem na pierscionek byl po prostu genialny :P

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe mam nadzieję, że nie będzie kataru u Was, zachorowałam już po wyjeździe z domu :P
    A dziękuję za komentarz, bardzo się cieszę, że się podoba :D buziaczki :*:*

    OdpowiedzUsuń
  3. a mam takie pytanko :P we Wlo-wie to do ktorego chodzis sh :P?

    OdpowiedzUsuń