wtorek, 23 maja 2017

Czekamy

My, dziewczyny przed 30. - czekamy. Czekamy, aż coś się wydarzy.

Zapowiadało się niewinnie - koniec studiów, pierwsze staże zawodowe i start w tak zwane 'poważne, dorosłe życie'. Ktoś się na pewno pojawi.

Niektóre z nas miały już kogoś, ale nie wyszło, inne są same od liceum. Każda z nas myślała, że z pierwszą pracą przyjdą nowe znajomości, jakaś miłość.

Mijają pierwsze miesiące pracy i owszem, poznajesz ludzi, ale z nikim nie iskrzy. Inne z nas kogoś sobie w pracy znajdują, robią wspólne obiadki, widzą się ze swoją miłością codziennie w biurze i poza nim, aż w końcu pojawia się przesyt i znajomości się kończą. Inne trafiają w typowo babskie, matczyne środowisko, gdzie mężczyzn brak, a jeśli jacyś są to żonaci. Inne zaś pracują w otoczeniu wielu wolnych mężczyzn

piątek, 5 maja 2017

Krótka historia

Ta krótka rozmowa z nieznajomym
zmąciła kilka moich przyszłych snów.
Słucham Cię ciągle, przeżywam każdy dźwięk,
piszę scenariusz z wypowiadanych zamiennie słów.
Zastanawia mnie czy byłabym dla Ciebie wystarczająca...
Obracasz się w w eleganckim świecie.
Perspektywa twojej szyi jest bardzo pociągająca...
Muszę ukrócić fantazje kobiece!

sobota, 22 kwietnia 2017

Upierdliwe

Ból.

Temat, z którym zmagam się jakies 1,5 roku.

Nie miałam zamiaru o tym napisać. Jest wiele tematów, których nie poruszam, bo są bardzo osobiste... Z drugiej strony słuchając podcastów czy oglądając vlogi bardzo lubię słuchać historii ludzkich, nie tylko tych słodkich i przyjemnych, bo to właśnie z nich czerpię wiedzę i dużo otuchy. Wiedząc, że ktoś zmaga się z czymś tak samo jak ja, jakoś mi tak lżej.

Postanowiłam więc, że napiszę o moim bólu.

niedziela, 16 kwietnia 2017

Moje tempo

Miałam taki okres w życiu, że myślałam, że mój najlepszy czas już minął.

Człowiek jest głupi. 


W przerwie od musicali bardzo mocno odpoczywałam. Niedługo znów zaczną się próby, więc więcej czynników będzie ze mnie wyciągało energię, ale do tej pory korzystałam z wolności pełną parą. Czytałam, pisałam, śpiewałam sobie pod nosem. Sądziłam, że dawno pozamykałam sobie niektóre kanały w głowie, a jednak. Otwierają się szerzej za każdym razem, kiedy w nie patrzę.

sobota, 8 kwietnia 2017

Niepewność

Dotykasz mnie trochę mniej niż kiedyś
Nie rozpromieniasz się na mój widok
Twój pocałunek zawsze był jak soczysty owoc
A ja nadal bardzo chcę pić

Powiedz mi, co się stało, kochanie?
Czemu jesteś taki zimny wobec mnie?
Czy zrobiłam coś źle?
Czy po prostu tak już z Tobą jest?

Jestem zdezorientowana
Nie wiem, co robić
Co powinnam do Ciebie powiedzieć?
Albo... może mogłabym wejść do ciebie?
Do twojej głowy, w twoją sytuację?
Żeby lepiej zobaczyć twoje myśli
Żeby wyczuć twój rytm?

Jestem zdezorientowana
Nie wiem, co mówić
Mam zostać, czy iść sobie?
Albo... może mogłabym sprawdzić
Czy nie łamie ci się właśnie serce?

Co robić?
Co mówić?

Powiedz mi!

piątek, 31 marca 2017

Smutek

Jestem silną kobietą. Większość życiowych sytuacji lekko mnie tylko denerwuje. Raczej nie wpadam w histerię, nie płaczę już wieczorami do poduszki. Umiem czerpać satysfakcję z różnych rzeczy i raczej nie jestem samotna.

Samotna tylko bywam.

Bywam samotna w piątkowy wieczór, kiedy wszystkie koleżanki mnie oleją, a z resztą nie mam ochoty gadać. Bywam samotna w domu, kiedy rodzeństwo zjeżdża się z rodzinami. Bywam samotna na weselach, kiedy nie mam o czym rozmawiać z ludźmi obok, a tańczyć nie mogę. 

Czasem ogarnia mnie smutek

sobota, 25 marca 2017

Balans

Dziś krótko o pracy.
Pracuję na etacie już ponad 2 lata. Nie wiem kiedy to minęło i szczerze mówiąc, powoduje to u mnie pewien dyskomfort. To przyzwyczajenie do stałego dochodu, rutyna dnia, tygodnia, miesiąca... Wygoda, poczucie bezpieczeństwa. Źle się do czegoś takiego przyzwyczajać, jak coś się stanie to spadnę z wygodnego fotela prosto na twarz i powybijam zęby. 

Ma to również dużo pozytywnych aspektów. Zauważyłam, że powiedzenie "Rome wasn't build in a day" jest prawdą - czyli, że doświadczenie, dłubanie w jednej rzeczy przez dłuższy czas pozwala naprawdę dużo się nauczyć. Przynosi też cierpliwość, umiejętność radzenia sobie ze stresem i możliwość spojrzenia na problem z innej perspektywy. Nie jest trudno powiedzieć, że będzie się świetnym strategiem, business woman czy muzykiem. Trochę trudniej jest faktycznie taką osobą zostać, bo na to potrzeba czasu i doświadczenia.

Ostatnio, kiedy miałam mniej pracy i pojawiałam się tam rzadziej zaczęłam doceniać to, że można gdzieś iść, trochę popracować, potrudzić się i wyjść zmęczonym do domu. To taka higiena umysłu, wkładać ręce w coś trudnego, brudnego i z reguły nieprzyjemnego, by odciągnąć myśli od życiowych rozkmin i bolączek. Zajmujesz się ciężkim (lub nieciężkim) zarabianiem pieniędzy na chleb powszedni i to musi boleć i godzisz się z tym.

Może to abstrakcyjne, co napisałam, ale długo chciałam zarabiać na życie poprzez blog i zajmowanie się przyjemnymi rzeczami. Kiedy coś mi nie szło i z założenia przyjemne rzeczy zaczęły mi sprawiać trudność lub mnie martwiły to łatwo się zniechęcałam i traciłam całą zabawę... Nie wiem jak mają twórcy, którzy ze swojej pasji uczynili pracę, ale ja chyba muszę jeszcze trochę dorosnąć do takiego modelu, więcej się nauczyć. A tak to idę do pracy, wiem, że tam jestem bo jest konkretny cel (pieniądze na chleb i sushi i lekcje śpiewu) do zrealizowania i już jakoś mniej boli.
Pewnie ten problem jest bardziej złożony, czyli, ze wychodzenie do pracy wiąże się też ze spotkaniem ludzi, których lubię, ubraniem się ładnie i pomalowaniem i generalnie wyjściem z kołdrowej jamy, w której dostaję lenia i depresji i przez to to lubię.

To jest w sumie tak jak ze sprzątaniem. Trzeba się spocić, paść na kolana, wypastować parkiet, żeby móc spokojnie potem sobie z satysfakcją usiąść na tyłku po 3 godzinach harówy.

Jakże to będzie głębokie, ale... dobrze, że jest praca!

Bessos,
Ania